Dylemat
Wysłany 03-06-2010 o 23:19 przez Hintz
Howgh.
W pokerowej domówce chodzi o zabawe, czy o gre w pokera?
Ktoś powie: "a co to za sztuczny problem, i po cholere rozgraniczać?"
Ano z prostego powodu... Czasami "poker night" zmienia się w wieczorek towarzyski, i dopiero gdy część ekipy zmyje sie do domów, albo przeniesie do pokoju obok, można grać. Padnięci po tygodniu zmagań z edukacją, pracą, klepaniem kółeczek do kolczug, wnerwieni zamarzającym płynem do spryskiwaczy i chrzczonym paliwem, spotykamy się
to tu to tam, odreagować, upuścić troche pary.
Imho, do stolika trzeba usiąść już wypoczętym, bez % na karku, i innych specyfików szumiących w głowie, bo zdziwimy się niezmiernie, dlaczego w durny sposób przegraliśmy cały stack, rzucając all in przed flopem, z 10 i 4 na ręce.
Pula była obfita, w weekend skłonność do szastania kasą wzrasta, więc było o co walczyć.
Ciemne okulary okazały się bardzo pomocne.
4 graczy odpadło po niecałej godzinie gry, wprawiając pozostałą czwórkę w lepszy nastrój piramidkami żetonów, które wyrosły przed każdym z nas. Krótka przerwa na odprężenie, przemyślenie dalszej gry etc, zasiadamy ponownie.
Mam duży problem z zapamiętaniem tego, co kto miał na ręce, jakie karty dochodziły na flopie, turnie i riverze, więc panowie szlachta, przebaczcie, następnym razem naskrobie coś w notatniku, żeby na blogu nie było tylko słowno-muzycznie, ale też taktycznie ;P
Zwięszanie blindów co jakiś czas okazało się mieć zbawienny wpływ na gre, bo przy "rowerze błażeja" czy "rainbow" mówiąc bardziej słownikowo, nikt nie kwapił się do bitwy o blindy :P z 5/10 zrobiło sie z czasem 20/40.
Przedtem, ku uatrakcyjnieniu rozgrywki, Młody wpadł na jakże genialny pomysł, zmniejszania ilości kart, wraz z odpadaniem kolejnych graczy. Zamiast od 2jek graliśmy od 5tek.
Sam nie wiem co lepsze, granie od tych 5tek, z większą szansą na ciekawy układ, przy stałych blindach, czy granie na oficjalnych zasadach, przy zwiększających się ciemnych?
Póki co, druga wersja przypadła nam bardziej do gustu. Znajomy podrzucił mi literature pokerową, o dziwo po polsku, co mnie bardzo ale to bardzo ucieszyło, gdyż póki co nie czuję sie na siłach, by przebrnąć przez mase skrótów w języku fajf o kloków.
Miało być ciekawie, wyszło jak zwykle.
Proszę traktować tego bloga z dużym przymrużeniem oka, ot, lektura do przełknięcia przy wieczornym piwku
Pozdrav!
T.
W pokerowej domówce chodzi o zabawe, czy o gre w pokera?
Ktoś powie: "a co to za sztuczny problem, i po cholere rozgraniczać?"
Ano z prostego powodu... Czasami "poker night" zmienia się w wieczorek towarzyski, i dopiero gdy część ekipy zmyje sie do domów, albo przeniesie do pokoju obok, można grać. Padnięci po tygodniu zmagań z edukacją, pracą, klepaniem kółeczek do kolczug, wnerwieni zamarzającym płynem do spryskiwaczy i chrzczonym paliwem, spotykamy się
to tu to tam, odreagować, upuścić troche pary.
Imho, do stolika trzeba usiąść już wypoczętym, bez % na karku, i innych specyfików szumiących w głowie, bo zdziwimy się niezmiernie, dlaczego w durny sposób przegraliśmy cały stack, rzucając all in przed flopem, z 10 i 4 na ręce.
Pula była obfita, w weekend skłonność do szastania kasą wzrasta, więc było o co walczyć.
Ciemne okulary okazały się bardzo pomocne.
4 graczy odpadło po niecałej godzinie gry, wprawiając pozostałą czwórkę w lepszy nastrój piramidkami żetonów, które wyrosły przed każdym z nas. Krótka przerwa na odprężenie, przemyślenie dalszej gry etc, zasiadamy ponownie.
Mam duży problem z zapamiętaniem tego, co kto miał na ręce, jakie karty dochodziły na flopie, turnie i riverze, więc panowie szlachta, przebaczcie, następnym razem naskrobie coś w notatniku, żeby na blogu nie było tylko słowno-muzycznie, ale też taktycznie ;P
Zwięszanie blindów co jakiś czas okazało się mieć zbawienny wpływ na gre, bo przy "rowerze błażeja" czy "rainbow" mówiąc bardziej słownikowo, nikt nie kwapił się do bitwy o blindy :P z 5/10 zrobiło sie z czasem 20/40.
Przedtem, ku uatrakcyjnieniu rozgrywki, Młody wpadł na jakże genialny pomysł, zmniejszania ilości kart, wraz z odpadaniem kolejnych graczy. Zamiast od 2jek graliśmy od 5tek.
Sam nie wiem co lepsze, granie od tych 5tek, z większą szansą na ciekawy układ, przy stałych blindach, czy granie na oficjalnych zasadach, przy zwiększających się ciemnych?
Póki co, druga wersja przypadła nam bardziej do gustu. Znajomy podrzucił mi literature pokerową, o dziwo po polsku, co mnie bardzo ale to bardzo ucieszyło, gdyż póki co nie czuję sie na siłach, by przebrnąć przez mase skrótów w języku fajf o kloków.
Miało być ciekawie, wyszło jak zwykle.
Proszę traktować tego bloga z dużym przymrużeniem oka, ot, lektura do przełknięcia przy wieczornym piwku

Pozdrav!
T.
Wszystkich komentarzy 4
Komentarze
-
Jaka to książka?Wysłany 03-07-2010 o 20:23 przez Berith
-
ja mam tylko pytanie, jak mozna grac turniej bez zwiekszania blindow? :>Wysłany 03-08-2010 o 10:13 przez Fokz
-
Może to taki cashowy turniej
Wysłany 03-08-2010 o 14:05 przez Berith
-
Poker- vademecum gracza. Jan Meinert
Terminologii widze będe musiał sie w najbliższym czasie nauczyć, bo głupoty wychodzą troche.Wysłany 03-08-2010 o 17:37 przez Hintz











